E. Royer: Jak być dobrym rodzicem trudnego ucznia

Opis produktu

Jak być dobrym rodzicem trudnego ucznia to książka zarówno dla rodziców, jak i nauczycieli.

W wielu publikacjach dotyczących funkcjonowania rodziny, sztuki wychowywania dzieci i niebezpieczeństw – między innymi wywołanych zaburzeniami wypełniania ról w rodzinie – jakie czyhają dziś na rodzinę, mówi się o rozwijającej się przemocy między rodzicami a dziećmi.Dzieci uczą się, że krzyk, płacz, wpadanie w szał to właściwe sposoby zachowania, kiedy się chce coś osiągnąć. Rodzice zaś płacą w końcu wysoką cenę za swój zwyczaj osiągania posłuszeństwa na drodze przemocy lub przymusu. Mechanizm kontroli i sprawowania władzy poprzez nacisk, wywoływanie przykrości i bólu działa w taki sposób, że krzyk, płacz, czy wpadanie w kryzys stają się coraz silniejsze – sięgają granic wytrzymałości ofiary (rodzica lub dziecka), która kapitulując, ulega presji. Wtedy i naciskanie się kończy.

Ten sposób otrzymywania tego, co się chce i na dodatek w krótkim czasie – czy to ze strony rodzica, czy dziecka – jest bardzo skuteczny. Wrogość między rodzicem i dzieckiem narasta do momentu, kiedy któraś ze stron na tyle zwiększy swój nacisk, że zostaje osiągnięty próg wytrzymałości przeciwnika, czym doprowadzi drugą stronę do porzucenia swego stanowiska i wycofania się. Przemoc prawie zawsze implikuje eskalację siły, która wśród członków rodziny ma tendencję do powtarzania się, co oznacza, że trzeba pokazać poziom cierpienia i nacisku, często bardzo gwałtownie, żeby doprowadzić drugą osobę do wycofania.

Kiedy rodzic, krzycząc na swoją nastoletnią córkę czy syna z powodu porozrzucanych po jej lub jego pokoju ubrań, doprowadza do zrobienia porządków, uzyskuje także wzmocnienie, bowiem upewnia się, że krzyk funkcjonuje – osiąga nim to, co miało być zrobione. Dorastająca młodzież zaś swoim zachowaniem uczy rodzi a takiego zachowania – krzycz, jeśli chcesz, żeby w pokoju był porządek. Rodzic zaś w konsekwencji uczy swe nastoletnie dziecko, żeby słuchało tylko takich jego wskazówek, które są wypowiadane podniesionym tonem. Nastolatki uczą się być posłuszne tylko wtedy, kiedy ton używany przez ojca lub matkę osiąga określony poziom, pewną intensywność. Matka w efekcie staje się osobą, którą nigdy nie chciała być (krzyczącą, dającą szlaban, agresywną wobec swej córki), a córka się uczy, że zanim się stanie posłuszna, warto poczekać na ten ton, który matka przybiera, kiedy chce pokazać, że jako rodzic jest prawdziwie serio i lepiej sobie z nią nie igrać (Czy ona mi naprawdę zakaże wyjścia tego wieczora?).

Rolą rodziców jest nauczyć dziecko posłuszeństwa. Jeśli się to nie powiedzie, to ucierpi na tym ich skolaryzacja i relacje z rówieśnikami. Dzieci posłuszne mają tendencję, kiedy się je o coś prosi, stawiać raczej pytanie „jak?” aniżeli „dlaczego?”. Dzieci nieposłuszne, przez to, że się nie stosują do poleceń, tracą wiele okazji, żeby się nauczyć nowych nawyków i zwyczajów. Odpowiedzialność rodzicielska polega przede wszystkim na tym, by umieć nauczyć  posłuszeństwa, bowiem jest to ogromnie ważne w integracji szkolnej i społecznej dziecka pięcioletniego, które przekracza próg szkoły. …

To tylko jeden z wielu opisów, co się dzieje między rodzicem i dzieckiem i co robić, żeby działo się inaczej. Warto przeczytać i przemyśleć..